Lili St. Crow - Inne Anioły




Książka opowiada o młodej dziewczynie imieniem Dru. Jej matka zginęła, gdy ona była jeszcze mała. Dziewczyna mieszka jedynie ze swoim tatą. Jedynie oparcie ma w nim i w swojej babci. Niestety po pewnym czasie babcia Dru umiera. To było bardzo wstrząsające dla tej dziewczyny. Pewnego dnia ojciec wychodzi z domu na swoją "misję", lecz już nie wraca. Nie żywy. Wraca przemieniony w zombie. Dru z przerażeniem patrzy w zgniłe ciało swojego ojca i .. niestety musi go zabić. W szkole poznaje dziwnego gota o imieniu Graves. Poznaje go bliżej i teraz on jest dla niej wszystkim, co ma. Graves mieszka w małym pomieszczeniu w centrum handlowym, które jest przez wszystkich zapomniane. Pomaga Dru dojść do siebie, po tak przerażających przeżyciach. W końcu postanawiają pójść do domu Dru gdzie rozłożył się na części pierwsze, szkielet zombie jej taty. Spędzają razem dobrze czas. Dru znajduje w notesie taty jakiś numer. Nie wiem kto to, lecz pomimo tego dzwoni do tej osoby. Okazuje się, że to Christophe, który jest dampirem. Sowa babci Dru doprowadzą ją do miejsca, gdzie zginał jej tata. odnajduje swój samochód i spotyka dampira walczącego z wilkołakiem, który zaatakował Dru i Gravesa w centrum. Sprawy przybierają dość nieoczekiwany obrót. Dziewczyna musi opuścić miasto, bo nie jest już tam bezpieczna.

"Inne Anioły" pióra Lili St. Crow są dla mnie niesamowitą książką, gdzie akcja toczy się na każdej stronie. Jeszcze w żadnej książce bohaterka nie była tak samodzielna i silna.
Tym, co może zrazić czytelnika do tej książki jest arogancja Dru i niektóre jej nawyki, jak chociażby bekanie i kompletne zaniedbywanie własnej urody. Jest ona jednak odważna i samodzielna, co niewątpliwie stanowi zaletę. Klimat powieści jest mroczny, ponury, wręcz depresyjny. Akcja jest właściwie pozbawiona celu, opiera się na ciągłych starciach Dru i Gravesa z istotami z Prawdziwego Świata. Autorka skupiła się więc na ukazaniu tego, jak wygląda codzienność bohaterów w przerwach między walkami. Opisuje zatem przede wszystkim ból po otrzymanych ciosach i rozległość ran. Gdyby nie różnorodność złych stworów nieustannie atakujących Dru, cała opowieść byłaby więc niewiele warta. Mnie osobiście najbardziej podobał się pomysł ze złodziejem snów, składającym jaja w ciałach śpiących ludzi, które są następnie rozrywane przez wykluwające się "maleństwa". I ( wbrew pozorom ) nie jest to książka o upadłych aniołach. Nie mam pojęcia, skąd wziął się u tłumacza taki tytuł. Generalnie książka jest ciekawsza w oryginale ( po angielsku ). W polskim tłumaczeniu zrobiono wiele błędów, np. w jednej scenie w angielskim wydaniu Chris coś mówi, a w polskiej ta sama kwestia przypada Dru. Przez takie coś dalsze wypowiedzi nie mają czasem sensu ! Teksty Dru brzmią o wiele lepiej w oryginale. Polecam tę książkę dla osób spragnionych przygody w świecie, gdzie występują wampiry i wilkołaki. 


Moja ocena : 7/10

3 komentarze:

  1. Właśnie ją czytam i muszę przyznać, że chętnie przeczytałabym ją jednym tchem. Ale tak nie potrafię. Po dłuższym czytaniu wszystko mi się zamazuję i nie mogę sobie tego w pełni wyobrazić. Dlatego wolę zrobić sobie przerwę. Książka mimo tego, że jest ponura trochę mnie śmieszy. Na przykład fragment kiedy Dru przystawiła Gravesowi pistolet do skroni i zapytała czy jest prawiczkiem. Dopiero potem doczytałam się, co to miało na celu. Polecam ją, naprawdę.
    Mittchel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzę powodzenia :)

      Usuń
  2. Właśnie przeczytałam tę książkę i sądzę, że opisy ran i życia bohaterów nie mają za zadanie "wypełnienia" miejsca pomiędzy scenami walki lecz, nadaniu bardziej realistycznej formy temu fantastycznemu światu. W końcu, rzeczom normalną bo bójce, jest ocenianie poniesionych ran. Oprócz tego(bynajmniej ja tak myślę)w tej historii poruszony jest nie tylko świat "fantazy" ale również problemy prawie każdego dorastającego nastolatka, który zaczyna życie na własną rękę bardziej z musu niż z poczucia dojrzałości.wiem to, ponieważ sama mam teraz 16 lat.Co do komentarza dotyczącego wersji angielskiej, chętnie przekonam się czy to prawda(przy okazji sprawdzę swój angielski) Gosia

    Gosia

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz motywuje mnie do dalszego pisania i czytania :)
Dzięki temu mogę też zajrzeć na Wasze blogi i odwdzięczyć się.

Dziękuję za każdą opinię :)